Anna Fryczkowska

Anna Fryczkowska

Anna Fryczkowska

Anna Fryczkowska (ur. 1968) skończyła italianistykę na Uniwersytecie Warszawskim i scenariopisarstwo na łódzkiej Filmówce. Pracuje jako dziennikarka, scenarzystka i tłumaczka. Mieszka w Warszawie. „Straszne historie o otyłości i pożądaniu” są jej debiutem literackim.
Anna Fryczkowska o sobie: Muszę spojrzeć do dowodu, by sprawdzić, kiedy się urodziłam, bo ciągle zapominam, ile mam lat, tak jak i prawie nie pamiętam cudzych twarzy. To zapewne wrodzona wada porównywalna z dysleksją, ale da się z nią żyć, całkiem nieźle. Za to książki, z którymi miałam do czynienia, pamiętam doskonale. Latem czytam, patrząc jak się pluszczą w wiejskiej rzece moje dzieci i mąż, odgarniam wtedy piasek spomiędzy kartek. Zimą wolę czytać, słuchając jak śnieg pada na pleksiglasowy dach przystanku tramwajowego. Gdy nie mogę zasnąć, odkładam książkę i urządzam w myślach mieszkania znajomych lub nieznajomych. Po takich nocach bywa, że za dnia umawiam się z agentami od nieruchomości na oglądanie cudzych wnętrz, żeby dać pożywkę wyobraźni. Nie tak dawno temu zrezygnowałam z etatu, bo lubię zaczynać dzień pracy w piżamie przed komputerem i chodzić po mieście, kiedy wszyscy siedzą w pracy. Skończyłam italianistykę, bo chciałam czytać w oryginale Italo Calvino, i scenariopisarstwo, gdyż chciałam robić filmy jak Peter Weir. I jeszcze zrobię. Choć nie wiem, czy takie jak Peter Weir, w końcu człowiek dorośleje. Pomysł na Straszne historie o otyłości i pożądaniu przyszedł mi do głowy na wczasach odchudzających w zimowym Sopocie i dojrzewał tam jakiś czas, aż udało mi się jego obfite cielsko wcisnąć w słowa. Piszę scenariusz na podstawie Strasznych historii oraz kolejną książkę, o mieszkańcach zalanego przez powódź bloku na warszawskim Powiślu. Wygląda na to, że będzie grubsza niż pierwsza. Jak my wszyscy z czasem.