Dwa zwykłe słowa

Dwa zwykłe słowa

Ashley Rhodes-Courter

Przekład: Martyna Plisenko
Tytuł oryginału: Three Little Words

Data wydania: 2018
Data premiery: 13 marca 2018
ISBN: 978-83-7674-684-5
Format: 145 x 205
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 312
Kategoria: Literatura faktu

36.90 

Słoneczko, jesteś moim dzieckiem, a ja jestem twoją matką. Musisz szanować osobę, która się tobą zajmuje, ale pamiętaj, że to nie jest twoja mama.

Ashley Rhodes-Courter spędziła dziewięć lat swojego życia w czternastu różnych domach zastępczych, żyjąc dla tych słów. Nawet gdy jej matka kompletnie się zatraciła, Ashley nie porzuciła wiary w ich nieprzewidywalną, rozpadającą się relację, cały czas coraz bardziej i bardziej pogrążając się w system opieki społecznej.
Bolesne wspomnienia tego, jak została zabrana z domu, szybko zostają pożarte przez koszmary jej nowego życia, gdzie Ashley przerzucana jest pomiędzy pracownikami społecznymi, przenoszona ze szkoły do szkoły, i gdzie musi przetrwać manipulacje i upokorzenia ze strony bardzo przemocowej rodziny zastępczej. W tym inspirującym, niezapomnianym pamiętniku Ashley znajduje odwagę, by osiągnąć cel – a jednocześnie odkryć siłę własnego głosu.

Recenzje

  1. Czytaninka

    Kiedy tylko zobaczyłam tę okładkę, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Ma w sobie coś takiego, co od razu mnie do niej przyciągnęło. A kiedy Wydawnictwo zaproponowało mi nad nią patronat bardzo się ucieszyłam.

    Ashley nasza bohaterka a zarazem autorka książki, w swoim życiu przeszła piekło. To dziewczyna, która od małego była przerzucana z jednego domu zastępczego do drugiego. Dlaczego? Na to pytanie sama nie potrafiła odpowiedzieć. Kiedy raz po raz zostawała odsyłana do innej rodziny, nie dawała sobie złudnych nadziei, że to się kiedyś skończy. Wciąż żyła nadzieją, że w końcu powróci do swojej biologicznej matki.


    Może byłam za mała na wyjaśnienia, ale lata mijały, a na moje pytania nikt nie odpowiadał. Przyszło mi żyć z całkowicie obcymi ludźmi. Przez następnych dziewięć lat przechodziłam z rąk do rąk jak zabawka. Pierwsze koszmarne kilka godzin z dala od matki jest wyraźniejsze niż kilka następnych lat.

    Po raz kolejny zastanawiam się, dlaczego głos dzieci jest niezauważalny? Dlaczego ludzie nie wierzą w ich wołanie o pomoc? Nie wierzą dzieciom, gdy mówią, że dzieje się im krzywda? Czy tak powinien wyglądać świat? Czy dzieci nie mają prawa głosu? Czy już zawsze będą spychane na dalszy plan? Czy już zawsze będą brane po prostu za dzieci z wybujałą wyobraźnią?

    W głowie mi się to nie mieści przez co musiała przejść Ashley. W głowie mi się nie mieści, że nawet wykwalifikowani specjaliści nie zauważają, że dziecku dzieje się krzywda. Dokąd prowadzi ten świat? Nasza autorka nie napisała tej książki tylko i wyłącznie po to, abyśmy poznali jej historię, ale po to, abyśmy otworzyli oczy na to co potrafi się dziać w rodzinach zastępczych, byśmy mocniej wierzyli w to, co wypowiadają dzieci. A przede wszystkim po to, aby głos dzieci został w końcu zauważony.


    To było prawie tak, jakby pani Moss rzucała kostką, żeby zdecydować, nad kim będzie się pastwić w następnej kolejności. My, dzieciaki, czuliśmy ulgę, gdy swoje okrucieństwo zwracała ku komuś innemu, bo oznaczało to, że jesteśmy bezpieczni – przynajmniej na chwilę. Właśnie dlatego na siebie donosiliśmy.

    Nasza bohaterka nie miała łatwego życia, gdyż w przeciągu dziewięciu lat przebywała aż w czternastu różnych domach zastępczych. Czy możecie to sobie wyobrazić? Małe dziecko łaknie rodzicielskiej miłości, a tymczasem musi się tułać po świecie, nie zaznając rodzicielskiego ciepła. Każde dziecko pragnie uwagi, chce być przytulane, chce by ktoś je kochał.

    Czytając o tym, co przeżywała Ashley w jednej z rodzin zastępczych byłam wściekła, zła a przede wszystkim miałam ochotę tych ludzi rozerwać na strzępy. Nie rozumiałam i nadal nie rozumie jak można takich ludzi dopuścić do tego, by opiekowały się dziećmi. Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, że gdy dzieci już zdecydowały się o tym mówić głośno, nikt im nie wierzył.


    Tak dużo dzieci w mojej sytuacji nie ma głosu, ale ja nie będę milczeć. Nadal będę mówić o tym, jakie to ważne, by dzieci jak najszybciej trafiały do stałych domów.

    „Dwa zwykłe słowa” to pamiętnik dziewczyny, która w życiu zaznała wiele krzywd, która z każdym dniem coraz mniej wierzyła w to, że jeszcze uśmiechnie się do niej szczęście. Ale pomimo wszystko, po wielu latach los się do niej uśmiechnął, a ona odnalazła cel w swoim życiu – za wszelką cenę pragnie, by ludzie usłyszeli głos dzieci. To historia obok której nie można przejść obojętnie. Wywołuje ogrom emocji, zmusza do refleksji i na długo nie pozwala o sobie zapomnieć. To trzeba przeczytać!

  2. zaczytana.patka

    Lorraine urodziła Ashley w wieku siedemnastu lat. Kłopoty zaczęły się kiedy wprowadził się do nich jej nowy chłopak Dusty. Ashley to bystra dziewczynka, bardzo mądra i samodzielna jak na swój wiek. Niedługo później na świecie pojawia się jej braciszek Luke. Jej dziecięcy świat burzy się kiedy matka i Dusty zostają aresztowani a ona wraz z bratem trafia do domu dziecka. Nikt nie tłumaczy jej co się dzieje. Dziewczynka naiwnie ufa, że Lorraine po nią wróci. Trafia z jednej rodziny zastępczej do drugiej – O’Connor, Ortiz, Schott, Potts a nawet dziadkowie i wiele więcej. W żadnym z tych miejsc nie zagrzeje miejsca na dłużej, w każdej chwili może pojawić się pracownik socjalny, który zabierze ją gdzie indziej. Jedną rodzinę zapamięta na zawsze – Moss. Jedzenie ostrego sosu, bieganie i kucanie za karę, podtapianie to tylko niektóre stosowane przez nich „metody wychowawcze”. Ashley musi radzić sobie z własnymi demonami. Czy wreszcie znajdzie spokojny i bezpieczny dom?

    „Dwa zwykłe słowa” to wstrząsający pamiętnik autorki, która w ciągu dziewięciu lat znalazła się w czternastu domach zastępczych. Opowiada ona o ciężkiej sytuacji dzieci, które zostają objęte opieką zastępczą. Kwestie prawne są bardzo zaniedbane, w rodzinach zastępczych przebywa za dużo dzieci na raz w bardzo kiepskich warunkach. Nikt nie dba o przepisy a rodzice zastępczy traktują dzieci z olbrzymią okrutnością, której zdaje się nikt nie dostrzegać. Nikt nie wierzy słowom dzieci już i tak pokrzywdzonych przez los, które teraz muszą zmagać się z traumatycznymi wydarzeniami. Adopcja nie zawsze kończy się szczęśliwie i większość dzieci trafia z powrotem do domu dziecka.Dzieci bumerangi, które zawsze kończą w tym samym miejscu. Ale Ashley nie da się zniszczyć i będzie walczyć pomimo wszystkich przeciwności losu.

    Ashley przeszła w życiu piekło, podziwiam ją zatem za wiele odwagi w spisaniu wszystkiego przez co przeszła. Opisany system opieki zastępczej jest straszny. Nie potrafię zrozumieć jak można dręczyć bezbronne dzieci. Nie rozumiem jaki jest sens zakładania domów zastępczych tylko po to aby znęcać się nad dziećmi. Jak w ogóle może to sprawiać komuś przyjemność.W głowie mi się nie mieści co muszą przechodzić te dzieci. Dzieci pozbawione miłości rodzicielskiej traktowane są gorzej niż zwierzęta – szok! Gdzie są ludzie, którzy mają je chronić? Jak można być taką matką?

    „Dwa zwykłe słowa” to mocna i wstrząsająca historia. Przepełniona jest bólem i niesprawiedliwością. Historia Ashley jest bardzo emocjonująca, nie raz się popłakałam a w środku aż mną targało. Długo będę ją przeżywać. Uważam, że kiedy dziecko zwierza nam się z czegoś jest mocno zaniepokojone należy mieć oczy szeroko otwarte. Nie można tego zlekceważyć. Ta historia mocno mnie zszokowała. Jest ogromnie przejmująca i nie można przejść obok niej obojętnie. Dwa zwykłe słowa, które okazują się elementem zmieniającym całe życie. Jakie to słowa? Przekonajcie się sami. Gorąco polecam!

    https://zaczytanapatka.blogspot.com/2018/04/dwa-zwyke-sowa-ashley-rhodes-courter.html

Dodaj recenzję

Twój adres email nie zostanie opublikowany.