Wilcze kobiety

Wilcze kobiety

Data wydania: 2018
Data premiery: 30 stycznia 2018
ISBN: 978-83-7674-669-2
Format: 145 x 205
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352
Kategoria: Literatura współczesna

36.90 

Wilki zniknęły tak nagle, jakby rozwiały się w powietrzu, i gdyby nie ślady łap, wyraźnie widoczne na gładkiej powierzchni śniegu, gotowa by uznać ich widok za halucynację.

Komisarz Daniel Laszczak i komisarz Roman Then pracują nad zdekonspirowaniem przestępczej grupy działającej w Bielsku-Białej. Jej szef czeka już w areszcie na rozprawę, jednak dowody, które policjanci zebrali przeciwko niemu, mogą się okazać niewystarczające. Tym bardziej teraz, kiedy jeden z ich głównych świadków został brutalnie zamordowany, a drugi – Una, była kochanka gangstera – zniknął. Co więcej, wszystkie ślady wskazują, że to właśnie Una zamieszana jest w morderstwo – miała motyw oraz okazję do zemsty, kto by z niej nie skorzystał? W dodatku w Wiśle policjanci trafiają na ciało kolejnej ofiary, która przed śmiercią była bestialsko torturowana. Czy zimna, ukrywająca emocje Una naprawdę jest aż tak bezwzględna, aby jeden po drugim pozbywać się tych, którzy jej zagrażają?
Kolejny tom kryminalnego cyklu W Trójkącie Beskidzkim!

Hanna Greń po raz kolejny serwuje czytelnikom ogromną dawkę adrenaliny. Od tej powieści nie sposób się oderwać, zwłaszcza że pełna jest zaskakujących zwrotów akcji. Serdecznie polecam!
Edyta Świętek, pisarka

Górskie miasteczko, surowa zima, krwawe gangsterskie porachunki, dziewczyna w opałach i… wilki. Czujecie ten dreszcz? Czy to nie dość, by rozbudzić Waszą ciekawość?
Anna Klejzerowicz, pisarka

 

Recenzje

  1. Czytaninka

    Jeśli szukacie książki, w której akcja powieści przeprowadzona jest w doskonały, niezanudzający sposób, to dobrze trafiliście. Tutaj nie ma czasu na nudę, gdyż ciągle coś się dzieje i akcja toczy się do przodu. Do tego niebanalne postacie, które albo zyskają waszą sympatię, albo nie.

    Komisarze Laszczak i Then próbują odkryć, kto stoi za przestępczą grupą działającą w Bielsku-Białej. Nie mają wystarczających dowodów, by móc przyszpilić jej zatrzymanego szefa. W między czasie zostaje zamordowany ważny świadek, a wszystko wskazuje na to, że za zabójstwem stoi Una, która również jest świadkiem. Tylko czy kobieta, która wykazuje się niezwykłym opanowaniem i strachem byłaby zdolna zabić?

    Bohaterowie wykreowani poprzez autorkę są osobami naturalnymi i bardzo realistycznymi. Czytelnik bez problemu może odkryć ich emocje i zagłębić się w ich psychice. Nie są to osoby idealne, bo niektóre z nich choć wydają się normalnymi, to pod maską skrywają całkiem inne osobowości. Ale tak bywa w świecie, w którym każdy rządzi się swoimi prawami. Moją sympatię zdobyła Una, która choć drobna i krucha, to w rzeczywistości wykazywała się niezwykłym opanowaniem i odwagą. Moją niechęć natomiast od samego początku budził Pastor, który od razu wydał mi się człowiekiem fałszywym.

    Hanna Greń doskonale dba o fabułę w swojej powieści. W istotny sposób przedstawia nam pracę policjantów i to, że nawet w takim kręgu znajdą się osoby, które są skorumpowane. Niestety, w dzisiejszym świecie nie można ufać każdemu, bo nawet wśród najbliższego otoczenia może znaleźć się ktoś, kto zdradzi. Razem z bohaterami brniemy przez szlak, który ma nas doprowadzić do morderców, którzy są pozbawieni wszelkich skrupułów, bo nie dość, że zabijają to jeszcze okaleczają te ciała w okrutny sposób. Oczywiście, autorka dba o to, byśmy za szybko nie rozwiązali tej zagadki, bo co to za przyjemność, żeby już w pierwszej części książki rozwikłać wszelkie nurtujące nas zagadki. Tutaj autorka to stara nas się naprowadzić na jakiś trop, to znowu wodzi nas za nos. Nie ma problemu z tym, żeby wywołać u czytelników napięcie.

    Język autorki bez trudu wprowadza nas w trans czytania, przez co nie mamy ochoty odłożyć książki na bok nawet na chwilkę. Chęć rozwikłania tajemniczych morderstw bierze górę nad całym rzeczywistym światem. Nie brak tutaj również specyficznego poczucia humoru autorki, przez co powieść jeszcze bardziej zyskuje w moich oczach.

    Należy zapamiętać jedno, prawda zawsze, prędzej czy później wyjdzie na jaw. Kłamstwo ma krótkie nóżki. Nawet przestępca, któremu wydaje się, że jest nieuchwytny, w końcu zostaje przyłapany i przyjdzie mu zapłacić za wyrządzone krzywdy. Nie sposób nie wspomnieć o okładce, która aż hipnotyzuje wzrok i sprawia, że mamy jeszcze większą ochotę sięgnąć po powieść.

    Wilcze kobiety to świetnie poprowadzona fabuła, narastające napięcie i bohaterowie, z którymi aż chce się brnąć do przodu. Ironiczne poczucie humoru i świetny styl, nic tylko zachęcają do przeczytania. Więc i ja pragnę Was do tego zachęcić, gdyż naprawdę warto.

  2. aftanasjoanna

    „Wilcze kobiety” Hanny Greń to już czwarty tom wiślańskiego cyklu, który swoją premierę miał zaledwie kilka dni temu tj. 30 stycznia br. Po „Wilcze kobiety” sięgnęłam z wypiekami na twarzy i podekscytowanym drżeniem serca, zwłaszcza, że byłam świeżo po lekturze trzeciego tomu, który otulił mnie ciemnością i niedosytem tak mocno, że nie było innego wyjścia.

    Wilki zniknęły tak nagle, jakby rozwiały się w powietrzu, i gdyby nie ślady łap, wyraźnie widoczne na gładkiej powierzchni śniegu, gotowa by uznać ich widok za halucynację.
    Komisarz Daniel Laszczak i komisarz Roman Then pracują nad zdekonspirowaniem przestępczej grupy działającej w Bielsku-Białej. Jej szef czeka już w areszcie na rozprawę, jednak dowody, które policjanci zebrali przeciwko niemu, mogą się okazać niewystarczające. Tym bardziej teraz, kiedy jeden z ich głównych świadków został brutalnie zamordowany, a drugi – Una, była kochanka gangstera – zniknął. Co więcej, wszystkie ślady wskazują, że to właśnie Una zamieszana jest w morderstwo – miała motyw oraz okazję do zemsty, kto by z niej nie skorzystał? W dodatku w Wiśle policjanci trafiają na ciało kolejnej ofiary, która przed śmiercią była bestialsko torturowana. Czy zimna, ukrywająca emocje Una naprawdę jest aż tak bezwzględna, aby jeden po drugim pozbywać się tych, którzy jej zagrażają?
    Kolejny tom kryminalnego cyklu W Trójkącie Beskidzkim!

    „Wilcze kobiety” podobnie jak poprzedni tom, zachwycił mnie kunsztem kryminalnym autorki. Nie miałam czasu na nudę, akcja wartko płynie poprzez szeregi piętrzących się poszlak, śladów i domniemywań. Zasypane śniegiem beskidzkie drogi i brak prądu bynajmniej nie ułatwiają pracy policjantom, a wiele niewiadomych, które autorka zmyślenie poutykała w fabule tworzą fascynującą historię, którą z żalem odkłada się, gdy sen morzy powieki ze zmęczenia.
    Napięcie wywoływane coraz to nowymi faktami i zdarzeniami sprawiło, że we śnie krążyłam po ośnieżonym lesie, w którym pojawiły się wilki. Powiem Wam, że tak jak dużo czytam, tak rzadko zdarza mi się przeniesienie fabuły do moich snów, jednak tym razem moja podświadomość dążyła do odkrycia prawdy, nawet kiedy ja nie miałam już na to siły.

    „Wilcze kobiety” prócz świetnie skonstruowanej fabuły kryminalnej, ogromu emocji i wrażeń, poszlak, dowodów i mylnych tropów, poruszają też ważne kwestie, między innymi problem skorumpowanych policjantów. Odwaga autorki w tej kwestii zasługuje na mój szacunek, bo świat w którym nam przyszło żyć zamiata problemy zwykle pod dywan i wybiela wiele takich „zbłąkanych owieczek” choć powinny one ujrzeć światło dzienne. Cieszę, się że autorka nie boi się pisać o tym, dzięki temu jeszcze bardziej zyskuje w moich oczach.

    Hanna Greń w „Wilczych kobietach” nie zapomniała o ironicznym poczuciu humoru, jak też o wyciszaniu emocji czytelnika poruszając wątki dotyczące prywatnego życia swoich bohaterów. Bardzo mi przypadły do gustu te momenty, już podczas czytania trzeciej części, sprawiły one że bardzo zżyłam się z bohaterami zarówno głównymi jak i pobocznymi.
    Ciekawe kreacje postaci zarówno tych dobrych jak i złych, ich psychologiczne profile oraz wiele faktów z ich przeszłości sprawia, że książka jest przesiąknięta autentycznością, aż do szpiku kości. Co dla mnie jest bardzo ważne. Bardzo lubię poznawać osobowość bohaterów, to daje mi możliwość wyrobienia sobie o postaciach mojego własnego zdania. Podążając za ich emocjami mam okazję przeżywać z nimi troski, strach, obawy ale i radość.
    Myślę, że jeśli ktoś z Was miał okazję czytać poprzednie części to i w tej zauważy, że kobiety w powieściach Hanny Greń są kobietami silnymi, walecznymi. One nie są idealne, nie mają nadludzkiej siły. One mają po prostu charakter, noszą w sobie siłę, która pozwala im wstać i iść dalej, nawet jesli wcześniej milion razy upadały pod ciężarem upokorzenia czy strachu.
    W tej części moją uwagę przykuła – Una – bardzo mi się spodobała. Zwłaszcza to w jaki sposób przetrwała trzy lata piekła na ziemi. No ale nie będę Wam tu zdradzać szczegółów. Sami przeczytacie – sami się przekonacie!

    „Wilcze kobiety” zaprowadzą Was na manowce nie jeden raz, pewne tropy będą się przeplatały, wodziły Was za nos, będziecie szczękać zębami z emocji i z zimna podczas poszlakowej zawiei, jaką autorka wprowadziła na karty tej powieści. Narastające napięcie i jego minimalne spadki będą Was męczyć do ostatnich stron. I gwarantuję Wam, że na koniec będziecie ze złości tupać nogami z obawy, że zło nie zostanie ukarane…

    Jeśli sięgając po kryminały szukacie adrenaliny, dobrych dialogów, świetnie ujętych relacji międzyludzkich, porządnej intrygi i całego ogromu niewyjaśnionych sprawa także ironicznej dawki humoru i autentyczności świata policyjno – kryminalnego z odrobiną szarej codzienności, to moim zdaniem, koniecznie powinniście sięgnąć po „Wilcze kobiety”.

    „Wilcze kobiety” Hanny Greń sprawiły, że nie mam dosyć…
    Nie mam pojęcia, czy będzie ciąg dalszy?
    Tymczasem z ogromną przyjemnością nadrobię lekturę pierwszego tomu, a potem drugiego, jeśli mi się uda go zdobyć.

    Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Hani Greń oraz Wydawnictwu Replika.
    z bloga: https://przeczytajka.blogspot.com/2018/02/wilcze-kobiety-hanny-gren.html

Dodaj recenzję

Twój adres email nie zostanie opublikowany.