Sherlock Holmes
Księga wszystkich spraw
Arthur Conan Doyle
Przekład: Ewa Łozińska-Małkiewicz
Tytuł oryginału: Complete Sherlock Holmes Collection
Data wydania: 2025
Data premiery: 26 sierpnia 2025
ISBN: 978-83-68364-94-1
Format: 208x285
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 912
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller, Literatura współczesna
199.90 zł 120.00 zł
Najgenialniejszy detektyw wszech czasów w pełnej krasie!
Zebrane w jednym tomie wszystkie opowieści o Sherlocku Holmesie stworzone przez Arthura Conan Doyle’a!
Fajka i charakterystyczna czapka, przenikliwy umysł i bystrość obserwacji, a przede wszystkim niepodważalna dedukcja – to cechy, które wyróżniają słynnego detektywa z Baker Street. Nic dziwnego, że jego postać nie tylko wzmogła globalne zainteresowanie opowieściami kryminalnymi, ale wręcz na zawsze odmieniła status i odbiór literatury detektywistycznej, a także wzorce jej bohaterów.
Z czasem Holmes stał się jeszcze popularniejszy za sprawą niezliczonych filmowych adaptacji jego historii, zarówno kinowych, jak i telewizyjnych. Pozostaje również wciąż inspiracją dla niezliczonej rzeszy literackich naśladowców maestrii Arthura Conan Doyle’a.
Niezwykłe przygody detektywa z Londynu rozpoczęły się wraz z publikacją powieści „Studium w szkarłacie” w 1887 r. i wkrótce podbiły serca czytelników. Zyskały tak zagorzałych fanów, że ci zmusili autora do „odwołania” przedwczesnej śmierci Holmesa. Nie dali umrzeć pamięci o nim nawet po śmierci samego Doyle’a. Bohater przeżył swego twórcę i do dziś pozostaje niedoścignionym indywidualistą, wzorem ekscentrycznej błyskotliwości, którą nawet współcześnie trudno byłoby podważyć.
„Przestępstwo jest rzeczą powszechną, logika — rzadką.”
Sherlock Holmes
Kliknij tutaj i obejrzyj filmik- nasza książka w Londynie.
Kliknij tutaj i obejrzyj filmik z książką.




— Przypadki kryminalne zazwyczaj opierają się na tym jednym punkcie. Najczęściej zatrzymujemy podejrzanego o morderstwo dopiero wiele miesięcy po jego popełnieniu. Jego bielizna lub odzież zostają poddane badaniu i odkrywamy na nich brązowe plamy. Czy to plamy z krwi, błota, rdzy czy owoców? Co to jest? To pytanie, które zadręcza wielu ekspertów, a dlaczego? Ponieważ nie było do tej pory żadnego spolegliwego testu. Teraz będziemy mieli test Sherlocka Holmesa i wszelkie trudności przestaną istnieć!
Oczy mu błyszczały, kiedy mówił, trzymał rękę na sercu i kłaniał się, jak gdyby do oklaskującego go tłumu, który otaczał go w wyobraźni.
— Należą się panu gratulacje — zauważyłem bardzo zdziwiony jego wybuchem entuzjazmu.
— W zeszłym roku był taki przypadek von Bischoffa we Frankfurcie. Z pewnością zostałby powieszony, gdyby ten test wówczas istniał. Potem był Mason z Bradford i recydywista Muller, a także Lefevre z Montpellier i Samson z Nowego Orleanu. Mógłbym wymienić kilka tuzinów przypadków, w których ten test byłby decydujący.
— Wydaje się pan być chodzącym kalendarzem zbrodni — powiedział Stamford, śmiejąc się.
— Mógłby pan zacząć wydawać gazetę na ten temat i nazwać ją „Wiadomości policyjne z przeszłości”.
— Byłaby to bardzo interesująca lektura — zauważył Sherlock Holmes, naklejając mały kawałek plastra na przekłuty palec.
— Muszę być ostrożny — kontynuował, zwracając się do mnie z uśmiechem — ponieważ ustawicznie zajmuję się truciznami.
Mówiąc te słowa, wyciągnął do nas rękę. Zauważyłem, że była usiana podobnymi kawałkami plastra i odbarwiona pod wpływem działania mocnych kwasów.
— Przybyliśmy tutaj z interesem — powiedział Stamford, siadając na wysokim trójnożnym stołku i popychając nogą taki sam stołek w moim kierunku.
— Mój przyjaciel, z którym pana odwiedzam, potrzebuje zakwaterowania, a ponieważ narzekał pan na brak towarzystwa do wspólnego pokrywania kosztów czynszu, pomyślałem, że najlepiej będzie, gdy doprowadzę do waszego spotkania.
Sherlock Holmes zdawał się zachwycony na myśl, że zostanę jego współlokatorem.
— Wypatrzyłem mieszkanie na Baker Street — powiedział.
— Byłoby dla nas doskonałe. Mam nadzieję, że nie przeszkadza panu dym z fajki?
— Ja też palę — odpowiedziałem.
— Świetnie. Ponadto zazwyczaj mam wokół siebie mnóstwo chemikaliów, a od czasu do czasu robię eksperymenty.
Czy to nie będzie panu przeszkadzać?
— W żadnym przypadku.
— Pomyślmy — jakie mam inne wady? Od czasu do czasu popadam w chandrę i potrafię całymi dniami nie odzywać się, ale niechże pan wtedy nie myśli, że na pana się gniewam. Po prostu niech mnie pan zostawi samego, a wkrótce mi to minie. A pan, jakie ma przywary do wyznania? Najlepiej jak dwaj faceci poznają swoje najgorsze wady, zanim razem zamieszkają.
Zaśmiałem się z tego przesłuchania.
— Hoduję szczeniaka rasy buldog — powiedziałem — i absolutnie nie zgadzam się na sprzeczki, ponieważ mam zszargane nerwy. A poza tym wstaję o nieprawdopodobnych porach dnia i jestem przeraźliwie leniwy. Mam jeszcze inne wady, które ujawniają się zwłaszcza wtedy, kiedy cieszę się dobrym samopoczuciem, ale jak na razie podałem panu najważniejsze.
— Czy gra na skrzypcach może dla pana stanowić powód do sprzeczki? — zapytał z niepokojem w głosie.
— To zależy od artysty — odpowiedziałem.
— Dobrze grający artysta to rozkosz bogów, natomiast knocący to…
— No, dobrze, dobrze! — wykrzyknął z radosnym śmiechem. — Myślę, że możemy uznać tę sprawę za uzgodnioną
— To znaczy, jeżeli pokoje okażą się dla pana odpowiednie.
— Kiedy je zobaczymy?
— Niech pan odwiedzi mnie tutaj jutro w południe, a wtedy udamy się razem na miejsce celem załatwienia tej sprawy — odpowiedział.
— W porządku, a więc jutro w południe — powiedziałem, ściskając jego dłoń na pożegnanie.
Zostawiliśmy go przy pracy wśród chemikaliów i poszliśmy do hotelu.
— Przy okazji — spytałem nagle, zatrzymując się i odwracając do Stamforda — skąd u licha wiedział, że wracam z Afganistanu?
Mój towarzysz uśmiechnął się tajemniczo.
— To właśnie to jego dziwactwo — powiedział.
— Wiele osób chciałoby wiedzieć, w jaki sposób Holmes ustala te wszystkie okoliczności.
— Och! To jakaś tajemnica?! — wykrzyknąłem, zacierając dłonie.
— To niesamowite. Bardzo jestem ci zobowiązany za umożliwienie mi poznania go. Historię ludzkości można poznać jedynie na podstawie studiów nad człowiekiem, o czym zapewne wiesz.
— A więc studiuj go — powiedział Stamford, żegnając się ze mną.
— Ale to może okazać się dla ciebie bardzo skomplikowanym problemem. I założę się, że on pozna ciebie dużo lepiej niż ty jego. Do widzenia.
— Do widzenia — odpowiedziałem i ruszyłem w dalszą drogę do hotelu, bardzo zafrapowany moją nową znajomością.
Studium w szkarłacie, część pierwsza, rozdział I. Pan Sherlock Holmes







