Tajemnice niemieckich obozów koncentracyjnych
Data wydania: 2026
Data premiery: 3 lutego 2026
ISBN: 978-83-68364-83-5
Format: 145/205
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352 + 3x8 kolor
Kategoria: Historia
54.90 zł 38.43 zł
JAK DALEKO MOŻE SIĘ POSUNĄĆ CZŁOWIEK, GDY IDEOLOGIA ZOSTAJE POSTAWIONA PONAD MORALNOŚCIĄ, A NIENAWIŚĆ I UPRZEDZENIA STAJĄ SIĘ FUNDAMENTEM POLITYKI PAŃSTWA?
Niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady stały się symbolem absolutnego zła, zbrodni zorganizowanej, która systematycznie pochłaniała miliony ludzkich istnień. Mechanizm stworzony w Trzeciej Rzeszy zyskał wymiar dotąd niespotykany: totalny, planowy i industrialny. Obóz przestał być tylko miejscem izolacji czy represji, a stał się narzędziem masowej eksterminacji.
Jak to możliwe, że zbrodnie o takiej skali były tak długo ignorowane przez opinię publiczną?
Ile niemieckie społeczeństwo wiedziało o tym, co dzieje się za drutami obozów?
Dlaczego funkcjonariusze państwowi i naukowcy powołani do służby człowiekowi stali się architektami ludobójstwa?
Niniejsza książka nie opowiada historii obozów, lecz mówi o sprawach mniej znanych, często pomijanych lub zepchniętych na margines powszechnej świadomości.
System powstały w 1933 roku z biegiem lat rozbudowano i udoskonalono, czyniąc z obozów nie tylko miejsca kaźni, lecz także swoiste laboratoria ideologii i przemocy. Obok tych najbardziej znanych istniały setki mniejszych, rozsianych po całej Europie, gdzie więźniowie ginęli w takich samych męczarniach, często zmuszani do nieludzkiej pracy. Wiele obozów stało się poligonami testowania technik i metod stosowanych później na masową skalę w obozach zagłady.
LEKTURA NA TAKI TEMAT NIE MOŻE BYĆ ŁATWA, ALE TRZEBA O NIM PISAĆ I MÓWIĆ, BO – JAK PROROCZO ZAUWAŻYŁ JEDEN Z ESESMANÓW – PLAN HITLERA ZAKŁADAŁ, ŻE NAWET GDYBY ZNALEŹLI SIĘ ŚWIADKOWIE, NIKT IM NIE UWIERZY.
W 2020 roku media obiegła kolejna elektryzująca wiadomość. Polski kolekcjoner, którym okazał się Paweł Krzaczkowski z Tomaszowa Lubelskiego, na jednym z targów staroci znalazł album na zdjęcia, który jak miało się po pewnym czasie okazać został wykonany z ludzkiej skóry. Ów tajemniczy kolekcjoner po dokonaniu zakupu schował album do szafy. Dopiero po pewnym czasie bardziej się nim zainteresował. Przyznam szczerze, że sam jestem kolekcjonerem i bardzo trudno jest mi sobie wyobrazić, że po zakupieniu ciekawego przedmiotu wrzucam go do szafy na długi czas, nie dążąc do poznania jego historii. Po wyjęciu z szafy album miał wydzielać dość nieprzyjemny zapach. I tu znów dygresja, gdyż z przekazów medialnych wynika, że wcześniej nie wydzielał żadnej woni, ta pojawiła się dopiero po wrzuceniu albumu do szafy. Wówczas to kolekcjoner wziął do ręki lupę i zaczął przyglądać się albumowi, na którym zauważył ludzkie włosy i tatuaże. „To był po prostu szok”, relacjonował. „Moim pierwszym odruchem było uklęknięcie i zmówienie Wiecznego odpoczynku”.
Oczywiście, jak wynika z przekazów medialnych, ani w trakcie zakupu albumu, ani po nim nie obejrzał go dokładnie. W jednym z wielu artykułów prasowych możemy przeczytać o dalszym postępowaniu owego kolekcjonera: „Szukając w Internecie jakichkolwiek informacji na temat albumu, kolekcjoner trafił na trop prowadzący do nazistów. Dlatego ze swoją zdobyczą udał się do Muzeum Auschwitz-Birkenau”.
W muzeum przeprowadzono badania spektrometrem. Elżbieta Cajzer, kierownik Zbiorów Muzeum Auschwitz oświadczyła, że: „Analiza porównawcza wykazała zawartość ludzkiej skóry oraz bardzo zbliżone ilości Poliamidu 6 i Poliamidu 6,6. Zawartość polimerów wykorzystywanych do produkcji włókien syntetycznych jest o tyle istotna, że zostały one wynalezione dopiero w 1935 roku. Informacja ta pozwala nam określić czas powstania okładki. Poliamidy w okresie II wojny światowej były nowością techniczną i dostęp do nich był ograniczony. Na terenie Rzeszy sztuczne włókna wykorzystywano do produkcji spadochronów”.
Od razu powiązano znalezisko z Buchenwaldem z Ilse Koch. Do komunikatu dołączono również relację byłego więźnia Buchenwaldu, Karola Koniecznego, który opowiadał: „Całość oprawiłem w okładki otrzymane od kolegów z obozowej introligatorni. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, okładki wykonane były z ludzkich skór, które pochodziły z esesmańskich »zasobów«. Chodziło o zabezpieczenie dokumentów hitlerowskiego bestialstwa i ludobójstwa”.
W dalszej części komunikatu czytamy:
W albumie, który został umieszczony wtórnie w obwolucie, o czym świadczą zagięcia na tekturze, docięcia w celu dopasowania na papierowej okładce, znajdowało ponad sto fotografii oraz kartek pocztowych. Zdjęcia przedstawiają głównie widoki i panoramy.
Z informacji uzyskanych przez pracowników Muzeum wynika, że album oraz okładka należały do rodziny z Bawarii, która w okresie II wojny prowadziła pensjonat w miejscowości uzdrowiskowej. Przypuszczalnie okładka trafiła w ręce posiadaczy jako prezent od członka załogi obozu w Buchenwaldzie.
Czy jednak wszystkie informacje, które mamy, pozwalają nam z całą pewnością stwierdzić, że był to album, a raczej, jak już wiemy, oprawa do albumu, wykonana w Buchenwaldzie? Moim zdaniem, nie podważając faktu wykonania oprawy albumowej z ludzkiej skóry, nie możemy tego świadomie powiązać z Buchenwaldem, a już na pewno z Ilse Koch. Pamiętajmy, że trzy prowadzone śledztwa, w tym dwa przez Niemców i jedno przez Amerykanów, nie wykazały żadnych podstaw do twierdzenia, by Ilse Koch zlecała tworzenie i posiadała takie przedmioty. Czy więc historia o wykonywaniu różnych przedmiotów z ludzkiej skóry jest jedynie mitem, który żyje własnym życiem? Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć na stronie internetowej Buchenwald Memorial, gdzie zamieszczono zdjęcia i historie dotyczące kilku takich przedmiotów. W kilku przypadkach jednakże Miejsce Pamięci Buchenwald informuje o zleconych na początku 2024 roku badaniach, choćby etui na nóż kieszonkowy i jednoczesnym braku wyników. Dlatego też na tę chwilę nie można potwierdzić ani zaprzeczyć takiemu pochodzeniu tego przedmiotów. Dopiero w 2023 roku, po przeprowadzeniu badań mikroskopowych i genetycznych, udało się ustalić, że materiał klosza jak pierwotnie przypuszczano – „z pewnością był ludzką skórą”. Zaprzeczyło to wcześniejszym badaniom z 1992 roku, w wyniku których stwierdzono, że: „Okazu IV (abażur) nie można jednak zidentyfikować serologicznie jako ludzkiego. Możliwe, że jest to materiał syntetyczny, który został wyprodukowany na abażury w podobnym czasie. Ostatecznie nie można całkowicie wykluczyć, że jest to jednak materiał biologiczny”.
Himmler, według krążących opowieści medialnych, miał w swoim górskim domu posiadać całe wyposażenie zrobione z ludzkich kości, co oczywiście jest jedynie wymysłem piszących o tym dziennikarzy.
Fragment rozdziału 6. Nic nie może się zmarnować
Spis treści
Wstęp ▪ 9
Rozdział 1. Dachau nie było pierwsze ▪ 13
Rozdział 2. Konzentrationslager Posen ▪ 40
Rozdział 3. Mobilna śmierć ▪ 52
Rozdział 4. Konferencja w Wannsee ▪ 68
Rozdział 5. Żyd, który wynalazł cyklon B. Prawda czy mit? ▪ 77
Rozdział 6. Nic nie może się zmarnować ▪ 87
Rozdział 7. Bunty w obozach ▪ 123
Rozdział 8. Wielkie ucieczki ▪ 143
Rozdział 9. Niemiecki przemysł ▪ 161
Rozdział 10. „Operacja Bernhard” ▪ 173
Rozdział 11. „Frauen, Fressen, Freiheit”, czyli „Kobiety, żarcie, wolność” ▪ 184
Rozdział 12. Rasa panów się bawi ▪ 193
Rozdział 13. „Lager Sylt” ▪ 205
Rozdział 14. „Diabeł z Gusen” ▪ 214
Rozdział 15. Pływająca tajemnica SS-Bremerhaven ▪ 221
Rozdział 16. Pan kapo ▪ 228
Rozdział 17. Obóz dla dzieci ▪ 237
Rozdział 18. Ekwipunek ▪ 249
Rozdział 19. Bestie, suki, wiedźmy ▪ 260
Rozdział 20. Eksperymenty medyczne ▪ 273
Rozdział 21. Marsze śmierci ▪ 282
Rozdział 22. Po wojnie ▪ 298
Zakończenie ▪ 328
Raport Kurta Gersteina ▪ 330
Bibliografia ▪ 338







